|
Podsumowanie sezonu
2003
albo może raczej...
a
powystawowe refleksje.
|
|
Nasz kolejny - drugi sezon wystawowy,
zaliczamy sobie do bardzo pomyślnego i udanego.
Owocny pod względem startów -
16 imprez krajowych, w tym 4 międzynarodowe
oraz 4 występy na wystawach zagranicznych.
Na wstępie pragniemy przypomnieć, że z natury jesteśmy niepoprawnymi optymistami.
Z uśmiechem i radością podchodzimy najczęściej do wszystkiego co nas otacza,
ale także i z nadzieją na zmiany, których dokonać by należało. Tak też prosimy przyjąć nasze przemyślenia.
Udział
w każdej z wystaw przyniósł nam wiele emocji i nowych wrażeń, a także
wiele nas nauczył. Kolejny już raz potwierdziło się stare przysłowie
- "podróże kształcą", my do tego dodamy jeszcze - "i
bawią". Wszędzie bowiem było miło, sympatycznie i wesoło.
Wyniki osiągnięte przez Bastusia bardzo nas
cieszą. Na każdej wystawie otrzymał ocenę doskonałą, zdobył kilka
wspaniałych tytułów i sporo pucharów. Ukończył i otrzymał tytuł Championa
Polski. Startując jeszcze w klasie otwartej - otworzył Interchampionat
- otrzymując 5 CACIB-ów, a także otworzył Championaty Węgier, Słowacji
i Czech.
Szczegółowe dane przedstawione są w naszych
krótkich reportażach z wystaw, zaś zestawienie wszystkich osiągnięć
Bastusia znaleść można na stronie "Bastuś".
Jest więc czymś się pochwalić, bo w końcu my,
zwykli amatorzy - chociaż zwierzaki kochamy całe życie - trochę namieszaliśmy
w kynologicznym światku. I to nie tylko za sprawą samego Bastusia,
który jest bardzo ładnym i mądrym psem. Ma też żywy, wesoły i
zdecydowany charakter i trudno go nie polubić. Bardzo przywiązany
do nas, jest wyjątkowo opiekuńczy, przez co czasem sprawiał nam trochę
kłopotów. Nie od razu nawiązywał z każdym znajomość i nie
tak szybko innych do nas dopuszczał.
Ale przecież taka jego rola, to PON i w końcu
wie co robi :) Takiego chcieliśmy mieć, takiego mamy i takiego kochamy
!
Także i my daliśmy trochę "czadu"
- podchodząc do wystaw bardzo poważnie i z dużym zaangażowaniem. Jedni
się trochę uśmiechali (ale tylko na początku), inni patrzyli na nas
z niekłamanym zainteresowaniem.
Nauczyliśmy się i wiemy już, że wystawa - choć
sympatyczna i miła - to poważna sprawa. To trud wielomiesięcznych
przygotowań, szkolenia, treningów. To także znajomość zasad "psiej
kosmetyki" bo jak sami poznaliśmy "po drodze", jest
wiele bardzo sprytnych i ciekawych metod upiększania naszego pupila
tak, by właśnie on był najpiękniejszy.
Po bogatej i ciekawej książkowej lekturze, wielogodzinnych
rozmowach z najlepszymi w kraju hodowcami i wystawcami, a także sędziami,
zaczęliśmy się poruszać w tym naszym nowym, wesołym i rozszczekanym
światku coraz lepiej. Polubiliśmy go i bardzo się cieszymy, że taką
właśnie naszą nową radość znaleźliśmy dla siebie, zaś wszystkim za
przyjęcie nas do tego światka serdecznie dziękujemy.

Dziękujemy
pięknie Sędziom
Paniom
Ewie Bukład, Elżbiecie
Chwalibóg, Barbarze Larskiej,
Krystynie
Łukasiewicz,
Jadwidze Niciewicz,
Barbarze Wójcik
Panom
Andrzejowi
Kotowi, Piotrowi
Śliwce, Pawłowi Szemrajowi,
Dariuszowi Skorkowi,
Jaroslavovi Matyášovi
- Słowacja, Zeidlovi Józsefovi
- Węgry, Szabó Sándorovi
- Węgry,
Jiřiemu Pětioký - Czechy
za wiele radości, uśmiechu i życzliwości, którymi nas nie tylko na
ringu obdarzyli.

Bardzo
serdecznie dziękujemy Panu
Tomaszowi
Borkowskiemu,
który na wszystkich wystawach w kraju czy też za granicą
- na których mieliśmy przyjemność być razem,
zawsze był koło nas, wspierając dobrymi radami i podtrzymując na duchu.

Dziękujemy
Andrzejowi Stępińskiemu - Prezesowi PON Klubu, Barbarze Larskiej - hodowla z Gangu Długich,
Beacie i Alkowi Leśniak-Małeckim - hodowla Dziechcinek,
Barbarze Rayskiej-Świst - hodowla Banciarnia FCI,
Reni i Tomkowi Szyszkowskim - hodowla Mościc,
Ani Dominiak - hodowla Ponadto,
Małgosi i Tomkowi Wiatroszak - hodowla Rivendall,
Ani Dzidt - hodowla z Czańca
oraz naszym stałym doradcom Ani i Grzesiowi Robak - hodowla Kontekst,
za fachowe,
zawsze na czasie rady.
Wszystkie
wystawy na których byliśmy, przygotowane były bardzo starannie,
z dużym nieraz nakładem sił i środków. Jechaliśmy na nie zawsze
z dużą przyjemnością i jakże często - za sprawą Tereni i Bastusia,
a czasem i moją - z radością do domu z nich wracaliśmy.
Na
każdej organizator miał ciekawe dla wystawców propozycje. Np. w
Lesznie - bardzo piękna, bogata oprawa całej imprezy i ciekawe ustawienie
ringów. Bytom - doskonale zacienienie (zadrzewienie) terenu wystawy
i bardzo dobra możliwość oglądania finałowych zmagań, podobnie w
Opolu i w Łodzi. Katowice - rozmach, precyzja i prawdziwy - nie
tylko kynologiczny show. Kraków z bardzo ładnym pokazem (jak co
roku zresztą) wszystkich ras polskich. Dobre Miasto, Jelenia Góra,
Wałbrzych - z doskonałym oznakowaniem dojazdu na wystawę, - "tylko
krajówki" - ale z jakże sympatyczną atmosferą. I tak można
by wspominać prawie wszystkich. No chociaż
Jarosław mógłby pomyśleć o wystawie raczej klubowej niż krajowej,
bo miejsca tam niewiele, stąd i szlachetny zamiar gospodarzy spełniony
być raczej nie może.
I może krótko o zagranicznych wojażach - Szilvasvarad
- wspaniale, Praga - doskonale, Nitra - w porónaniu z latami przednimi
(jak ocenili ją nasi przyjaciele) - o wiele skromniejsza, Bratysława
- prawdziwy EURODOGSHOW !
Zaś wszędzie - miło, ciepło i uprzejmie -
przyjmowani wystawcy.

Sporo frajdy mieli też widzowie, dla których
kontakt z tak dużą ilością przedstawicieli różnych ras i oglądanie
ringowych zmagań, było niezmiernie interesujące. Także sporo imprez
towarzyszących, jak np. pokazy tresury, wyścigi psów, tańce z psami,
konkursy rysunkowe dla dzieci i wiele, wiele innych, bawiły gości.
Dla wszystkich zaś czekało sporo stoisk firmowych, na których każdy
mógł znaleść to - czego szukał.

Sama wystawa, to nie tylko pokaz piękności.
Składa się na nią szereg ważnych elementów, suma których daje końcowy
efekt - czyli zwycięstwo. Czy zawsze tak jest ? Oczywiście, że nie
zawsze.
Byłoby chyba nieciekawie i zbyt monotonnie,
gdyby zawsze tak było :)
Piękno samo w sobie jest bardzo względne i
trudne do opisania. Doprawdy, nie tak wielu potrafi je zauważyć,
docenić i w końcu ocenić ! Nie wiem, czy i ja sam to potrafię, chociaż
jak mówi mi moja Terenia - "oko to ty masz". Ale jakie
to oko, jak do tej pory jeszcze żadna Miss World mi się nie spodobała.
Podobała mi się trzecia, piąta czy dziesiąta, bo... Ale wróćmy do
naszych zwierzaków, bo to temat chyba bezpieczniejszy :)

A jak nasze kudłacze widzą sędziowe ? Teraz
będzie w Waszych domach fajnie. Zaraz pękną tamy i poleje się tysiące
ton wody na nasze głowy, no bo co ci amatorzy o sędziach powiedzieć
mogą ?
A mogą, mogą ! Każdy może, to i my też :).
Poczekajcie chwilę !
Sam byłem kiedyś sędzią, chociaż w innej dyscyplinie
sportowej - konkretnie w żeglarstwie regatowym i wiem, że na morzu
czy na ringu pływać umieć trzeba !:) Podstawowe kryteria są takie
same - doskonałe przygotowanie teoretyczne, długoletnia praktyka.
Dalej - umiejętność połączenia jednego z drugim i co chyba najważniejsze
- rzetelność w wykonywaniu swej sędziowskiej powinności. To tak
w skrócie.
Sędzią łatwo zostać nie jest, a być sędzią
dobrym - jest jeszcze trudniej. To nie to samo co być kibicem -
tym wolno dużo więcej, ale też bez przesady, by nie było tak jak
z Adasiem Małyszem.
Kiedy wygrywał w Pucharze Świata, cała Polska
go podziwiała. Gdy przydarzyły mu się miejsca poza podium - zachwyt
przerodził się w zdumienie. Dlaczego miejsca 4 czy 6 !!! Gdy "poleciał"
poza dziesiątkę (nie mówiąc już o pierwszej), wielu orzekło - a
było ich aż za wielu - Adaś się skończył. Ma już dużo kasy, fajne
auta, dom musi budować, nie mówiąc już o Pani Izabeli - małżonce
Adasia, która w końcu chce go mieć przy sobie. Skakać to on sobie
teraz może na piwko do "Bociana" - siedziby swego Fan
Klubu - mówili. Gdy jednak pokazał na Mistrzostwach Świata w Val
di Fiemme, że na piwko czemu nie, ale najpierw z progu po złote
krążki - ci sami fachowcy chórkiem orzekli - a nie mówiliśmy - on
jest fantastyczny.
I szybko te dzięcioły zapomniały, na jakim
drzewie jeszcze przed chwilą siedziały...

A wracając do naszych spraw od razu wyjaśniamy,
że to co mamy do powiedzenia o sędziach, jest naszą wspólną - Tereni,
moją i Bastusia opinią i dotyczy tylko naszych występów, no chociaż
może nie zawsze :)
Ocena pracy sędziów i naszych rywali jest
dla nas często utrudniona; dla mojej Pani - bo zbyt często (poza
wystawianiem) zajęta jest pilnowaniem zdobytych medali i pucharów
i by Bastusia nam ktoś nie "gwizdnął" :), dla mnie - bo
przy narzuconych mi obowiązkach (przez pozostałą dwójkę z naszej
trójki) - tzn. fotografowanie i notowanie wyników - ciągle mi coś
ucieka i obraz mam niepełny, dla Bastusia - bo z natury niczego
co nie da się zjeść - nie ocenia.
No, może tylko swe rywalki, ale to pozostawia
dla siebie, bo taki już jest. Ulubionych swych sędziów jednak ma,
bo widać, że przy nich zmienia się nie do poznania...:)
My na sędziów, póki co, nie narzekamy. Jeżeli
na ringu coś nie wyszło, to była to zwykle nasza wina - chociaż
dwa razy nie była nasza. Ale pretensji nie mamy - ani do siebie,
no bo przecież jeszcze się uczymy i to może trochę potrwać :), ani
o te dwa razy - bo sędzia to nie robot, słabszy dzień też może mieć.
Tak naprawdę, to oceniani byliśmy najczęściej
przez najlepszych z najlepszych. I choć czasem oceny były surowe,
zawsze były sprawiedliwe, a ich dodatkową korzyścią było to, że
nas sprowadzały na ziemię !:)
I
co warto sobie jeszcze przypomnieć. Na I Międzynarodowym Kongresie
Polskiego Owczarka Nizinnego w Łodzi b.r., uczestnicy otrzymali
doskonałe materiały dotyczące wielu aspektów naszych kudłaczy. Warto
zwrócić uwagę na to, co piszą nasi eksperci na temat naszych piesków.
Np. w komentarzu do wzorca PONa (praca zbiorowa Międzynarodowych
Sędziów Grupy I FCI
z Polski), jest wyraźnie napisane - m.innymi, że PON ma być mocny,
zwarty i raczej w górnej granicy wzrostu. Ma robić wrażenie psa
silnego, a swym wyglądem
budzić respekt. PON powinien zachować charakter psa użytkowego.
I co wydaje się jeszcze bardzo istotne, jak pisze Sędzia Międzynarodowy
Pan Zygmunt Jakubowski - nie należy doprowadzać do skrajnego pomniejszenia
wartości psychicznych charakterystycznych dla danej rasy, by nie
upodobnić ich do zabawki wypchanej trocinami - psa bez duszy. PON,
to nie kudłaty piesek na kolana !
Jak
ulał pasują wszystkie te wymagania (i nie tylko te) do naszego małego
przyjaciela, bo swój prawdziwy i naturalny wygląd oraz charakter
pokazał już prawie wszystkim.
Dlatego
też bardzo się cieszymy, że Bastuś nam się udał i że urodził się
na "górnej półce". I
tak też oceniają go sędziowie.

Jeżeli
nie mamy pretensji do sędziów, to by zachować pewien "poziom"
- do kogoś pretensje musimy mieć :)
Mamy, mamy... Mamy
je do organizatorów wystaw, czyli do Oddziałów Terenowych Zwiąku Kynologicznego
w Polsce i do tego ostatniego (ZKwP) także.
Może
zajrzą któregoś dnia na naszą stronę i wezmą sobie do serca nasze
propozycje.
Po
pierwsze:
Dlaczego
PONy nie
są zwolnione z opłat wystawowych,
skoro wszystkie pozostałe rasy polskie są?
PONy to pierwsza polska rasa zarejestrowana
w FCI (w 1965 r.), a ich przedstawicieli na ringach jest niestety
coraz mniej !
To chyba wystarczające argumenty, by rasie tej
poświęcić nieco więcej uwagi i szacunku.
Po
drugie:
Dla
znakomitej części wystawców najważniejszą jest konkurencja w rasie.
Zdobycie tytułu CWC, NPwR czy NSwR, CACIB , nie mówiąc już BOBie,
są najbardziej miarodajne i wysoko przez hodowców cenione.
BOG,
czy też BIS, w którym porównanie tylu ras daje nam prawie to samo,
co porównanie płotki z wielorybem, nie mówiąc już o tym, że kto wygra
i dlaczego - nie wie prawie nikt - ? ! :), to już nie jest czysto
kynologiczna formuła.
Ale
niech sobie tak i będzie, skoro być musi. Więcej zabawy i frajdy ma
publiczność, a i o sponsorów łatwiej.
Niemniej
rywalizacja w rasach winna być bardziej uhonorowana. To chyba nie
problem, by nagradzać właścicieli najlepszych psów i suczek w rasie
pamiątkowymi pucharami. Wszyscy, opłacając swój udział w wystawie,
składają się także na wystawowe - między innymi - trofea !
Po
trzecie:
Byłoby
miło, by na naszych prestiżowych - międzynarodowych wystawach - wręczane
medale były naszych polskich grawerów i odlewników dziełem. Ich prace
- a są to często prawdziwe dzieła sztuki - pokazywane są na całym
świecie. U nas znają je tylko nieliczni, a szkoda.
Wejdźmy
do Unii Europejskiej z
czymś swoim, a innym zostawmy to, co sami stworzyli.

A
więc do zobaczenia w roku przyszłym.
Wystawy
|